poniedziałek, 17 grudnia 2012

Gorsze dni

Od kilku dni czuję się źle, tak jakby smutek się we mnie zbierał, nawarstwiał. Jeszcze do tego ta nędzna pogoda, zimno, ponuro, aż nie chce się wyłazić z łóżka. Idą święta, wszyscy są zajęci przygotowaniami, sprzątaniem, gotowaniem. Tylko po to by jednego wieczora usiąść z rodziną przy stole, podzielić się opłatkiem, dać prezenty. To wszystko wygląda tak pięknie, ale jest pewna kwestia na którą chciałbym zwrócić uwagę.
Mam na myśli osoby których już z nami nie ma. Zawsze kiedy nadchodzi ten przedświąteczny okres nachodzi mnie ogromna tęsknota za babcią. Odkąd pamiętam zawsze spędzała z nami święta. Teraz kiedy jej już z nami nie ma mimo że jesteśmy wszyscy przy stole to jednak babci nam brakuje najbardziej. Kiedy po modlitwie przed jedzeniem nastaje moment ciszy zawszę patrzę na mamę i widzę w jej oczach łzy tęsknoty. Pojawia się ogromna pustka, którą nie sposób wypełnić Nie ukrywam, że ja uronię łzę gdy tak patrzę. Dlatego łamiąc się opłatkiem z mamą składam jej życzenia, mocno przytulam i całuję, aby wiedziała, że ma we mnie wsparcie pomimo tego że na co dzień przysparzam jej trochę problemów.
Dzisiejszego posta piszę ze łzami w oczach, ogromną tęsknotą w sercu i z nutką samotności w tym wszystkim. Chciało by się wiele, ale niestety nie wszystko dane jest nam otrzymać, bynajmniej od razu. Dlatego uzbroję się w cierpliwość i czekam dalej...

PS. Jako podsumowanie chciałbym podzielić się z wami pewnym krótkim utworem, przesłuchajcie do końca :