Ostatnie dwa dni były dla mnie koszmarne. Przesypiałem cały ten żal i smutek który we mnie się zbierał, ale już jest lepiej. Przyznam się, że chciałem już się poddać i nie dbać już o nic zupełnie. Jednak przemyślałem sobie to wszystko, cały czas w słuchawkach gra mi piosenka z poprzedniego posta, zastanowiłem się głębiej nad przekazem zawartym w tym utworze i myślę że właśnie cierpienie najbardziej kształtuje charakter, psychikę i osobowość człowieka.
"Najlepiej rosnę kiedy karmi mnie mój ból
Najlepiej chociaż nie ma światła tu
Kiedy mój lęk wypełnia mnie jak gęsta mgła
Rosnę, zapach życia mam"
Właśnie te słowa otworzyły mi oczy, a mianowicie pokazały mi że negatywne uczucia tak samo uczą życia i wewnętrznej pokory. Będę walczył do ostatka, i nawet jeśli nie wyjdzie mi to będę wiedział że zrobiłem wszystko co w mojej mocy żeby było jak najlepiej. Gdybym się poddał to nie mógłbym myśleć o sobie jak o kimś wartościowym, usunął bym się całkowicie w cień i usychał w swojej samotni jak kwiat bez wody. Zrozumiałem, że nieodłączną częścią ludzkiego istnienia będzie zawsze cierpienie, z każdego niepowodzenia powinniśmy wyciągać cenne lekcje by nigdy już nie przeżywać po raz kolejny tych samych przykrych sytuacji. Tak więc zbieram w sobie siłę i kasę w portfelu by zrealizować jedno z moich postanowień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz