Mam na myśli osoby których już z nami nie ma. Zawsze kiedy nadchodzi ten przedświąteczny okres nachodzi mnie ogromna tęsknota za babcią. Odkąd pamiętam zawsze spędzała z nami święta. Teraz kiedy jej już z nami nie ma mimo że jesteśmy wszyscy przy stole to jednak babci nam brakuje najbardziej. Kiedy po modlitwie przed jedzeniem nastaje moment ciszy zawszę patrzę na mamę i widzę w jej oczach łzy tęsknoty. Pojawia się ogromna pustka, którą nie sposób wypełnić Nie ukrywam, że ja uronię łzę gdy tak patrzę. Dlatego łamiąc się opłatkiem z mamą składam jej życzenia, mocno przytulam i całuję, aby wiedziała, że ma we mnie wsparcie pomimo tego że na co dzień przysparzam jej trochę problemów.
Dzisiejszego posta piszę ze łzami w oczach, ogromną tęsknotą w sercu i z nutką samotności w tym wszystkim. Chciało by się wiele, ale niestety nie wszystko dane jest nam otrzymać, bynajmniej od razu. Dlatego uzbroję się w cierpliwość i czekam dalej...
PS. Jako podsumowanie chciałbym podzielić się z wami pewnym krótkim utworem, przesłuchajcie do końca :
Alek, nie poddawaj się! Życie prze na przód, nie jesteśmy w stanie tego powstrzymać. Na pewno istnieją chwile, które zapamiętałeś jako miłe i niezapomniane. Przypomnij je sobie i na nich się skoncentruj, niech będą one wiatrem w twym żaglu podczas podróży przez bezkresne oceany pełne przerażających istot.
OdpowiedzUsuń